Wschód, to pozornie rzadki cel wyjazdów motocrossowców. Ale czy na pewno? Od wielu lat Rosja gości najlepszych motocrossowców świata organizując we współpracy z FIM i Youthstream jedną rundę MXGP. Przez dwa lata te zawody odbywały się w Zielonogorie nad Wołgą, a od 3 lat na przepięknie położonym torze Orlyonok nad Morzem Czarnym. W tym roku dodatkowo w Rosji odbędą się jeszcze dwie ważne międzynarodowe imprezy crossowe: Puchar Europy w Snowbike w Białej Górze na Uralu (już w najbliższą sobotę) oraz Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Moskwie (w lipcu). Mamy nadzieję, że na każdej z tych imprez pojawią się polscy zawodnicy. Jeden Polak już tam jest. To Igor Zienkiewicz #385, który przebywa w stolicy Uralu, Ekaterinburgu i przygotowuje się do sobotniego startu w pierwszym w historii Pucharze Europy w Snowbike.

Dzisiaj prezentujemy trzecią i na razie ostatnią część historii młodego polskiego motocrossowca. Dalsze losy i wyniki będziemy śledzić na bieżąco najpierw w najbliższą sobotę, a potem w całym sezonie motocrossowym.

 

Sezon 2017 przyniósł mi II v-ce Mistrza Polski w klasie MX2 Junior, dzięki czemu trafiłem do Akademii Orlen Team. Podczas przygotowań do sezonu 2018 Orlen zapewnił mi motocykl, kilka zgrupowań przygotowawczych oraz obóz treningowy w Hiszpanii.
W 2018 utrzymałem formę i w klasie MX2 powtórzyłem wynik z poprzedniego roku kończąc zmagania na 5 miejscu.  Mogę powiedzieć, że prawie spełniłem swoje marzenia. Poza jednym (na razie)… powołaniem do kadry. Mam nadzieję, że dzięki ciężkiej pracy i doskonaleniu umiejętności oraz osiąganym wynikom, w niedalekiej przyszłości spełnię też to swoje marzenie.

Moje dotychczasowe wyniki zostały jednak dostrzeżone i na początku tego sezonu przyszła do mnie propozycja zza granicy. Od organizatora Crossowego Pucharu Europy otrzymałem zaproszenie do wzięcia udziału w zawodach rozgrywanych w najbliższą sobotę w Białej Górze koło Niżnego Tagiła. Będę reprezentować nasz kraj na Pucharze Europy w Snow Bike w Rosji wśród takich zawodników jak Alfredo Gomes z Hiszpanii,  Evgeniy Tylecki z Białorusi, czy Tom Macuks z Łotwy. Jako zawodnik czuję się usatysfakcjonowany oraz pełen dumy, że mogę walczyć w dalekich górach Uralu o jak najlepszy wynik dla Polski! Obiecuję dać z siebie wszystko i pokazać podczas tych wyścigów, jak to mówi pan Andrzej Rencz, „lwi pazur”. Właściwie w tym przypadku lepiej powiedzieć „orli pazur”.

Podsumowując przebieg mojej kariery. 3 razy brałem udział w zgrupowaniu w Hiszpanii, 3 razy odwiedziłem włoskie tory motocrossowe w roli instruktora, spędziłem 5 tygodni w Stanach Zjednoczonych na zgrupowaniu, doznałem 4 kontuzji, gdzie 3 z nich zakończyły się operacją, zdobyłem srebrny medal Pucharu Polski, dwa brązowe Mistrzostw Polski, trzecie miejsce na eliminacji Mistrzostw Katalonii w klasie MX2, kilka tytułów mistrzowskich w Strefie Zachodniej, tytuł najpopularniejszego sportowca powiatów województwa lubuskiego, 8 miejsce w zawodach Dade City Night USA.

 


W międzyczasie skończyłem studia pierwszego stopnia na Uniwersytecie Zielonogórskim kierunek Wychowanie Fizyczne, kurs na instruktora sportów motorowych, rozwijam swoją działalność w mediach społecznościowych oraz na Youtube.
Dwukrotnie uczestniczyłem w Poznań Motor Show.  Obecnie prowadzę młodą zawodniczkę Wiktorie Kupczyk, z którą wiążę duże nadzieje na sukces. Od 3 lat jeżdżę na zimowe zgrupowania do Włoch w roli trenera/instruktora w okolice Mediolanu.
Chciałbym jeszcze poszerzyć swoje działania do tego, żeby testować motocykle, ubrania, ochraniacze itp.
Moje życie w dużym stopniu obraca się wokół motocrossu. Poza ściganiem się lubię jeździć na snowboardzie, jeździć rowerem po ciekawych terenach, podróżować. Ulubione potrawy to sushi, burger, spaghetti i PIZZA. Ostatnimi czasy podoba mi się kuchnia azjatycka. W temacie muzyki najczęściej słucham rapu i hip hopu, ale nie zamykam się na nowe brzmienia. Chociaż uważam się za wybrednego słuchacza, więc albo coś mi się podoba albo nie. Doceniam ambitne kino i unikam „hollywoodzkich produkcji”. Pasjonuje się też historią. Sporo czytam i oglądam żeby się zagłębić w co ciekawsze fragmenty naszych dziejów.

Wyniki Igora Zienkiewicza z Pucharu Europy w Snowbike będzie można zobaczyć tutaj:

http://www.fim-europe.eu/events/659

Trzymamy kciuki!

(fot. Daniel Ostrowski Photography, MX Lipno)

Dzisiaj przedstawiamy drugi fragment biografii młodego zawodnika. Igor Zienkiewicz własnymi słowami opisuje swoją podróż za ocean i co to zmieniło w jego podejściu do sportu.

Rok 2011 przyniósł podróż do Stanów Zjednoczonych. Jak to w moim życiorysie bywa nic nie obyło się bez problemów. Na lotnisku w Warszawie osoba z obsługi poinformowała mojego tatę, że nie mogę lecieć bez opieki, a w Warszawie nie moją stewardessy z takimi uprawnieniami. Na szczęście tato odeskortował mnie do Paryża na lotnisko, gdzie czekała na mnie „opiekunka”. Lot trwał około 12 godzin, ale byliśmy pełni ekscytacji co nas tam spotka.
Otoczenie, ludzie i klimat wyglądał tak jak w filmach. Po wyjeździe z lotniska napotkaliśmy zamkniętą autostradę, którą podróżował prezydent USA. Szybko znaleźliśmy objazd i wróciliśmy do domu. Wtedy mogłem się poczuć jak profesjonalista.
Rozruch, śniadanie, trening, rozciąganie i czas wolny. Głównie tak wyglądał mój cały pobyt. Kiedy oglądaliśmy jeden z okolicznych sklepów motocyklowych „Right Now” oczy wychodziły nam z orbit. Masa sprzętów offroadowych oraz szosowych. Najnowsze stroje, ochraniacze czy kaski wywoływały w nas olbrzymi zachwyt.  Startowałem tam również w zawodach. Jedna z rund to nocne wyścigi Dade City Night. Zdobyłem wtedy trofeum za 8 miejsce w swojej klasie. Kolejny start odbył się w miejscowości Reddick. Pierwszy raz spotkałem się z księdzem ścigającym się w mx, odbyła się również modlitwa i chyba największe zaskoczenie … Był tam również amerykański talent Adam Cianciarullo.
Same zawody również były zaskoczeniem, bo wyścigi trwały 5 okrążeń. Ta przygoda została bardzo dobrze przeze mnie zapamiętana.

Wyjazd do USA był punktem zwrotnym mojej kariery, bo zaczęliśmy robić to coraz bardziej na serio. W klasie Junior 125 zaczynałem od Yamahy, a w sezonie 2013 wjechały pierwsze pomarańcze KTM 125. Od tego czasu jestem mocno związany z tą marką. Pierwsze poważne tytuły zaczęły się w 2015. Drugie miejsce w Pucharze Polski przyniosło mi wiele satysfakcji. Nakręciliśmy moje pierwsze promo z Motobandą i zaczęliśmy współpracę. Jednak w tym roku nie było to jedyne trofeum. Zostałem wybrany także na najbardziej popularnego sportowca w powiatach województwa lubuskiego. Był to sezon pełen emocji i dał mi kopa do dalszej pracy.
W 2016 zdobyłem 3 miejsce w Mistrzostwach Polski Supercrossu. Był to mój debiut i okazał się bardzo udany. Było dużo strachu i zarazem dużo emocji. Podczas mojego finałowego wyścigu, gdy rozpoczęło się ostatnie okrążenie i prowadziłem, jedynym elementem gdzie byłem wyprzedzany przez rywala były whoopsy. W sumie nie zastanawiałem się zbyt długo i w afekcie odkręciłem gaz przelatując przez whoopsy, które okazały się dla mnie być na wagę brązowego medalu.

 

 

Wszystko zaczęło się w 2008 roku od zbiegu okoliczności, kiedy to Igor wraz z tatą został zaproszony przez znajomego na oglądanie Mistrzostw Polski MX we Wschowie. Już wtedy mógł podziwiać takich zawodników jak Szymon Staszkiewicz czy Karol Kruszyński. Igor postanowił z kibica stać się zawodnikiem i jego tata usłyszał prośbę: „Tato kupisz mi taki motor, abym też mógł tak jeździć?”. Pierwszym motocyklem była Kawasaki kx80 na małych kołach. Dlaczego nie 65?

Zaczynając swoją przygodę z MX Igor miał 12 lat, a to była granica wiekowa pomiędzy klasą 65 i 85, dlatego zdecydował z tatą zakup większego motocykla. Pierwszy trening wyglądał tak, jak się można było spodziewać. Upalny letni dzień, masa kurzu na torze, wysoka temperatura i jazda skończyła się przedwcześnie. Powód? Suchy filtr powietrza...
Igor wraz z tatą zaczął się wszystkiego uczyć. Pierwsze motocrossowe kroki Igor stawiał w WKM Wschowa. Po pierwszym roku treningów na płaskim torze bez skoków jazda stawał się powoli łatwa. Wtedy Igor rozpoczął treningi na torze „Kacze Doły”. Wszystko szło bardzo dobrze, jednak od początku problemem było dla Igora skakanie na motocyklu… i z tym związana jest pierwsza kontuzja. Na jednym z treningów podbiło tylne koło i Igor uderzył głową w lądowanie. Niestety w wyniku wypadku stracił pamięć. Doznał uszkodzenia lewego płata czołowego i utrzymywano go w śpiączce farmakologicznej przez 5 dni.