Dzisiaj przedstawiamy drugi fragment biografii młodego zawodnika. Igor Zienkiewicz własnymi słowami opisuje swoją podróż za ocean i co to zmieniło w jego podejściu do sportu.

Rok 2011 przyniósł podróż do Stanów Zjednoczonych. Jak to w moim życiorysie bywa nic nie obyło się bez problemów. Na lotnisku w Warszawie osoba z obsługi poinformowała mojego tatę, że nie mogę lecieć bez opieki, a w Warszawie nie moją stewardessy z takimi uprawnieniami. Na szczęście tato odeskortował mnie do Paryża na lotnisko, gdzie czekała na mnie „opiekunka”. Lot trwał około 12 godzin, ale byliśmy pełni ekscytacji co nas tam spotka.
Otoczenie, ludzie i klimat wyglądał tak jak w filmach. Po wyjeździe z lotniska napotkaliśmy zamkniętą autostradę, którą podróżował prezydent USA. Szybko znaleźliśmy objazd i wróciliśmy do domu. Wtedy mogłem się poczuć jak profesjonalista.
Rozruch, śniadanie, trening, rozciąganie i czas wolny. Głównie tak wyglądał mój cały pobyt. Kiedy oglądaliśmy jeden z okolicznych sklepów motocyklowych „Right Now” oczy wychodziły nam z orbit. Masa sprzętów offroadowych oraz szosowych. Najnowsze stroje, ochraniacze czy kaski wywoływały w nas olbrzymi zachwyt.  Startowałem tam również w zawodach. Jedna z rund to nocne wyścigi Dade City Night. Zdobyłem wtedy trofeum za 8 miejsce w swojej klasie. Kolejny start odbył się w miejscowości Reddick. Pierwszy raz spotkałem się z księdzem ścigającym się w mx, odbyła się również modlitwa i chyba największe zaskoczenie … Był tam również amerykański talent Adam Cianciarullo.
Same zawody również były zaskoczeniem, bo wyścigi trwały 5 okrążeń. Ta przygoda została bardzo dobrze przeze mnie zapamiętana.

Wyjazd do USA był punktem zwrotnym mojej kariery, bo zaczęliśmy robić to coraz bardziej na serio. W klasie Junior 125 zaczynałem od Yamahy, a w sezonie 2013 wjechały pierwsze pomarańcze KTM 125. Od tego czasu jestem mocno związany z tą marką. Pierwsze poważne tytuły zaczęły się w 2015. Drugie miejsce w Pucharze Polski przyniosło mi wiele satysfakcji. Nakręciliśmy moje pierwsze promo z Motobandą i zaczęliśmy współpracę. Jednak w tym roku nie było to jedyne trofeum. Zostałem wybrany także na najbardziej popularnego sportowca w powiatach województwa lubuskiego. Był to sezon pełen emocji i dał mi kopa do dalszej pracy.
W 2016 zdobyłem 3 miejsce w Mistrzostwach Polski Supercrossu. Był to mój debiut i okazał się bardzo udany. Było dużo strachu i zarazem dużo emocji. Podczas mojego finałowego wyścigu, gdy rozpoczęło się ostatnie okrążenie i prowadziłem, jedynym elementem gdzie byłem wyprzedzany przez rywala były whoopsy. W sumie nie zastanawiałem się zbyt długo i w afekcie odkręciłem gaz przelatując przez whoopsy, które okazały się dla mnie być na wagę brązowego medalu.